Czym jest i co niedobrego może się stać, gdy o nim zapominamy

Stopy na plaży

Jednym z wyzwań jakie stoją przed naukowcami, a także przewodnikami, jest przybliżanie często trudnych zagadnień za pomocą jasnych i zrozumiałych dla wszystkich analogii. Dzięki temu przyswajanie wiedzy staje się łatwiejsze.

Zasada aktualizmu geologicznego narodziła się ponad dwieście lat temu. Głosi ona, że zjawiska zachodzące na planecie miliony, miliardy, lat temu są podobne do tych, które zachodzą dzisiaj.
Teraźniejszość jest zatem kluczem do przeszłości.

Zasada ta powstała przede wszystkim w celach poznawczych, by powiększać wiedzę samych geologów i jako przeciwwaga dla innych obowiązujących ówcześnie teorii. Nie zmienia to faktu, że sprawdza się bardzo dobrze, gdy wyjaśniamy zawiłości tej nauki osobom, które nie zajmują się nią na co dzień.

Przykłady aktualizmu

Sucha ziemia dziś i 400 milionów lat temu w osadach kamieniołomu Zachełmie

Najprostszym przykładem aktualizmu, który przychodzi mi na myśl są piaskowce. Sama nazwa wskazuje, z jakiego materiału, znajdowanego dziś na pustyniach, plażach, dnach mórz i oceanów, są one zbudowane. W świętokrzyskim występują różne rodzaje tych skał. Charakterystyczne i łatwo rozpoznawalne są piaskowce czerwone, które możemy ogladać w okolicach Tumlina, Suchedniowa i Wąchocka. Za ich kolor odpowiadają związki żelaza.

O tym, jaki klimat panował w okresie dewonu mówią nam popękane warstwy skał widoczne w kamieniołomie Zachełmie. Kształty tych spękań kojarzą Nam się z widokami, które obserwujemy podczas coraz częściej występujących na naszych terenach suszy. Przyglądając się ziemi dziś, gdy brakuje opadów, możemy dzięki wspominanej zasadzie dowiedzieć się, jakie warunki klimatyczne panowały w dewonie właśnie.

W podobny sposób aktualizm wykorzystywany jest w paleontologii. Np. przy odkryciu przez m.in. Piotra Szreka najstarszych śladów żerowania ryb dwudysznych w Ujeździe, niedaleko słynnego pałacu Krzyżtopór. Tezy, że to właśnie ślady żerowania były potwierdzane empirycznie przez badaczy, którzy odciskali pyszczki łososi w materiale przypominającym denny muł. Następnie porównywano kształty zagłębień z tymi znalezionymi w skałach sprzed czterystu milionów lat i stwierdzono bez żadnych wątpliwości ich podobieństwo.

Więcej zdjęć ilustrujących powyższe zagadnienie na dole strony ale najpierw:

Bez aktualizmu na szlaku ani rusz. Przypadek Gabrysi i Radka

Na blogu często przywołuję wpis dotyczący powstawania wapieni, gdzie również odwołuję się do analogii ze współczesnością.

Podczas oprowadzania nie zapominam o aktualizmie geologicznym nigdy, zwłaszcza od czasu usłyszanej od mojego kolegi Radka historii pewnej wyprawy krajoznawczej. Wyprawę tę, można to sobie powiedzieć wprost, uratowała właśnie zasada aktualizmu. A było to tak:

– Nie ma niczego lepszego w ciepłe, letnie popołudnie niż przejażdżka rowerowa! – pomyślała sobie Gabrysia i zadzwoniła do Radka, który również nie mógł wymyślić niczego lepszego na tę okoliczność. Po krótkich przygotowaniach i dylematach dokąd by tu pojechać, ruszyli za namową Radka w stronę Wietrzni.

Tym razem ominęli Centrum Geodukacji, przypinając tam tylko rowery i rozpoczęli spacer po ścieżce dydaktycznej dnem wyrobiska dawnego kamieniołomu, zapoznając się z kolejnymi przystankami opisującymi bogactwo form tego największego kieleckiego rezerwatu geologicznego.

Czytali na głos informacje z tablic edukacyjnych i opowiadali sobie to, co o Wietrzni już im było wiadome. Gabrysia mówiła o znajdujących się tu jaskiniach i ich mieszkańcach, Radek o dolinie i leju krasowym itd.

Ale po pewnym czasie dotarli do następnego na trasie punktu i tablicy informacyjnej. Wtedy się zaczęło:
-”…wapienie z franu zalegają pod wapieniami marglowymi i łupkami famenu, a szczeliny wypełnia gliniasto-gruzowa brekcja krasowa oraz namuliska iłów…”
– Radek przestań czytać, to jest nudne – dobiegło z ławki, gdzie usiadła Gabrysia tyłem do skalnej ściany, na której można było odszukać opisywane atrakcje.
– No tak – pomyślał Radek – nie zapowiada się to zbyt dobrze. A nawet nie jesteśmy w połowie…

O pożytkach płynących z kąpieli

I wtedy przyszła chwila olśnienia:
– Eureka! – tak zakrzyknął Archimedes wyskakując z wanny i odkrywając prawo siły wyporu cieczy.
– Aktualizm geologiczny! – tak zakrzyknął w myślach Radek, znikąd nie wyskakując, ale przywołując tylko zasadę „teraźniejszość jest kluczem do przeszłości”.
– Gabrysiu… Czy pozwolisz, że zabiorę Cię na wspaniałą podróż na rafę koralową?

Efekt tych kilku wypowiedzianych przez Radka słów przeszedł jego najśmielsze oczekiwania. Oczy Gabrysi, jeszcze przed chwilą przycupniętej na ławce i cierpiącej katusze wysłuchiwania nie do końca zrozumiałego dla przeciętnego człowieka żargonu geologów, rozmarzyły się i zrobiły wielkie jak pięć złotych, a na twarzy zagościł perlisty uśmiech od ucha do ucha.

-Tu, w tym miejscu gdzie jesteśmy teraz, 380 milionów lat temu znajdowała się wspaniała rafa koralowa. Widać ją było przez krystalicznie czystą, ciepłą wodę oceanu, a nie tak daleko stąd mieniła się białym piaskiem plaża. Co prawda nie stąpał po niej jeszcze człowiek, ale gdyby jednak mógł to odczucie dotykania bosymi stopami gorącego piasku byłoby tak samo przyjemne jak współcześnie. Ulgę od słońca przynosiłaby wiejąca od oceanu orzeźwiająca bryza.

Wbrew pozorom ten wywód Radka, pomimo że rozwiał niemal zupełnie obietnicę rychłej wyprawy do tropikalnego, polinezyjskiego atolu, nie zgasił uśmiechu na Gabrysiowym obliczu.

Dalsza część spaceru upłynęła na odczytywaniu już nie takiego nudnego, jakim zdawał się w połowie wycieczki, żargonu geologów i nieudawanym, rozbudzonym od nowa zainteresowaniu dziejami Ziemi. Doszło nawet do wydzwaniania do przyjaciół i przesyłaniu pozdrowień znad koralowej rafy.

Aktualizm geologiczny! Analogia! Eureka!

Z piasku powstaje… piaskowiec. W tym sprzed 200 milionów lat z kamieniołomu Ciosowa śladów stóp ludzkich nie uświadczymy