
Bieliny to miejscowość przy drodze 753 do Ostrowca Świętokrzyskiego, którą łatwo rozpoznamy po dominującym nad wsią XVII-wiecznym kościele powiązanym legendarnie z dobrym zbójem Kakiem. To tu hodowane są pyszne truskawki, tu zachował się do dziś drewniany dom pisarza i poety, utrwalającego w swych utworach świętokrzyską gwarę – Józefa Ozgi-Michalskiego.
Przy drodze znajdziemy też trzy XIX-wieczne drewniane kapliczki, poświęcone Janowi Nepomucenowi, Matce Boskiej i świętej Barbarze. Czwarta kapliczka, świętej Rozalii, patronki chroniącej przed zarazą, wspomnianej we wpisie o Karczówce stoi tuż przy kościele. Bieliny mają też, a może powinienem był użyć słowa „miewają”, pewne znikające obiekty i zjawiska, które tu właśnie chciałbym opisać.
Zabytek raczej nieoczywisty

Przystanek przy kapliczce Nepomuka obok stawu Koguty jest miejscem, gdzie często spotykam się z grupami, oczekując na przejazd w stronę Świętego Krzyża. Pewnego majowego poranka stałem właśnie w tym miejscu i przygotowywałem się do wykrzyczenia młodzieży na dzień dobry (autokar nie miał mikrofonu) informacji o zabytkowych kapliczkach. Ale w ostatnim momencie, gdy pojazd już, już zatrzymywał się i drzwi stanęły przede mną otworem, zdecydowałem się na zmianę tematu.
– Dzień dobry wszystkim! Zanim ruszymy spójrzcie szybko na prawo! Między przystankiem a kapliczką znajduje się zabytkowy obiekt. Zapewne nie wiecie do czego służy. To jest, moi drodzy… budka telefoniczna.
Tak, tak było na wiosnę roku 2017, a żart ten powtarzałem ilekroć jechałem przez Bieliny w stronę Świętego Krzyża. Podpowiem, że przewodnicy świętokrzyscy, jak sama nazwa wskazuje, jeżdżą tamtędy bardzo często.
Kolejna wycieczka. Po zwiedzaniu Kielc następnym punktem w programie był klasztor świętokrzyski. Podczas podróży zamyśliłem się dłuższą chwilę, trzymając w rękach mikrofon, lecz gdy tylko ujrzałem rosnącą w oczach sylwetkę bielińskiego kościoła, postanowiłem ponownie opowiedzieć anegdotkę, jadącej ze mną grupie dzieciaków.
– A teraz popatrzcie na prawo. Jest tam pewien zabytkowy obiekt. Zakładam, że zabytkowy, bo pewnie nikt z Was nie korzystał w swoim życiu z budki telefo… – mój głos zamarł, gdy zobaczyłem ze zgrozą, że „zabytkowego” obiektu nie ma! Co też się stało? Przecież jeszcze parę dni temu tu był!
Odpowiedź raczej niepoważna

Po zastanowieniu odtworzyłem następujący, oczywisty dla mnie przebieg wypadków:
Operator musiał ją zabrać do Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni! Chciał ją umieścić gdzieś w pobliżu słynnej organistówki zaadaptowanej na aptekę, zagrody lub kapliczki przeniesionych wcześniej z Bielin. Jednak, kiedy chodziłem po skansenie nie mogłem budki nigdzie wypatrzyć. Być może muzeum czeka, jak to często bywa w podobnych przypadkach, na brakujące elementy wyposażenia obiektu np. na działająca kartę na impulsy? Taaak, najpewniej tak właśnie musi być.
Halo! Halo! Czy mnie słychać?
A, że budka w Bielinach to nie był taki znowu zły pomysł świadczą pewne kłopoty, których można tam doświadczyć. Któregoś dnia rozmawiałem z koleżanką, mieszkanką tej miejscowości. W trakcie rozmowy padło pytanie:
– Michał! Czy wiesz co jest w Bielinach, a czego wcześniej nie było?
– Kolejna podchwytliwa zagadka. Jak nie odpowiem sfinks gotów mnie pożreć – pomyślałem sobie, ale na głos odpowiedziałem z innej beczki – Jest w Bielinach, a nigdy nie było… Wiem! To na pewno zasięg!
– Nie! Nie chodzi o zasięg. Bardzo śmieszne – odpowiedziała z lekkim poirytowaniem koleżanka.
Tak się składa że okolice leżące u stóp Świętego Krzyża, w tym część gminy Bieliny z miejscowością Huta Szklana, borykają się niekiedy z problemem braku sygnału telefonii komórkowej, utrudniając nieco komunikację także na linii grupa-przewodnik czy przewodnik-kierowca.
Ja zazwyczaj nie mogę sobie odmówić złośliwości i życzę młodzieży, której przyszło nocować w tym specyficznym obszarze spokojnego wypoczynku dodając na końcu „zwłaszcza, że nie będziecie mieć tu zasięgu, a co za tym idzie internetu”, po czym czekam na gremialny jęk zawodu. I nigdy za-wo-du pod tym względem nie doznałem. Chociaż, patrząc pod innym kątem, można to sobie poczytać za plus i odpocząć trochę od cywilizacji i wszechobecnej elektroniki.
A o co pytała koleżanka? Otóż to nenufary zwane też liliami wodnymi, a profesjonalnie grzybieniami białymi, pojawiły się wówczas na stawie Koguty.
Zapraszam do Bielin. Nie tylko przejazdem.
Bielińskie zabytki i nie tylko – galeria

Kościół św. Józefa – bielińska dominanta 
Kościół i chmury 
Pełne wezwanie: Kościół św. Józefa Oblubieńca NMP 
Kapliczka św. Jana Nepomucena 
Rzeźba w środku kapliczki – Nepomuk 
Najstarsza z kapliczek poświęcona NMP z roku 1802 
Figurka NMP 
Kapliczka św. Barbary 
Rzeźba św. Barbary 
Dawny dom Józefa Ozgi-Michalskiego 
Przeniesiona z Bielin do Tokarni dawna organistówka 
Przydrożna kapliczka z Bielin. Skansen w Tokarni 
Truskawkowe pola w Bielinach 
Truskawka bielińska na początku czerwca 2020 
Dojrzała truskawka w połowie czerwca 2020 
Nenufary czyli grzybienie białe 
I puste miejsce po budce telefonicznej w Bielinach…