Dojrzała truskawka z Bielin czerwiec 2020

Bieliny to miejscowość przy drodze 753 do Ostrowca Świętokrzyskiego, którą łatwo rozpoznamy po dominującym nad wsią XVII-wiecznym kościele powiązanym legendarnie z dobrym zbójem Kakiem. To tu hodowane są pyszne truskawki, tu zachował się do dziś drewniany dom pisarza i poety, utrwalającego w swych utworach świętokrzyską gwarę – Józefa Ozgi-Michalskiego.

Przy drodze znajdziemy też trzy XIX-wieczne drewniane kapliczki, poświęcone Janowi Nepomucenowi, Matce Boskiej i świętej Barbarze. Czwarta kapliczka, świętej Rozalii, patronki chroniącej przed zarazą, wspomnianej we wpisie o Karczówce stoi tuż przy kościele. Bieliny mają też, a może powinienem był użyć słowa „miewają”, pewne znikające obiekty i zjawiska, które tu właśnie chciałbym opisać.

Zabytek raczej nieoczywisty

Drewniana kapliczka, Bieliny, świętokrzyskie
Kapliczka Jana Nepomucena

Przystanek przy kapliczce Nepomuka obok stawu Koguty jest miejscem, gdzie często spotykam się z grupami, oczekując na przejazd w stronę Świętego Krzyża. Pewnego majowego poranka stałem właśnie w tym miejscu i przygotowywałem się do wykrzyczenia młodzieży na dzień dobry (autokar nie miał mikrofonu) informacji o zabytkowych kapliczkach. Ale w ostatnim momencie, gdy pojazd już, już zatrzymywał się i drzwi stanęły przede mną otworem, zdecydowałem się na zmianę tematu.

– Dzień dobry wszystkim! Zanim ruszymy spójrzcie szybko na prawo! Między przystankiem a kapliczką znajduje się zabytkowy obiekt. Zapewne nie wiecie do czego służy. To jest, moi drodzy… budka telefoniczna.

Tak, tak było na wiosnę roku 2017, a żart ten powtarzałem ilekroć jechałem przez Bieliny w stronę Świętego Krzyża. Podpowiem, że przewodnicy świętokrzyscy, jak sama nazwa wskazuje, jeżdżą tamtędy bardzo często.

Kolejna wycieczka. Po zwiedzaniu Kielc następnym punktem w programie był klasztor świętokrzyski. Podczas podróży zamyśliłem się dłuższą chwilę, trzymając w rękach mikrofon, lecz gdy tylko ujrzałem rosnącą w oczach sylwetkę bielińskiego kościoła, postanowiłem ponownie opowiedzieć anegdotkę, jadącej ze mną grupie dzieciaków.

– A teraz popatrzcie na prawo. Jest tam pewien zabytkowy obiekt. Zakładam, że zabytkowy, bo pewnie nikt z Was nie korzystał w swoim życiu z budki telefo… – mój głos zamarł, gdy zobaczyłem ze zgrozą, że „zabytkowego” obiektu nie ma! Co też się stało? Przecież jeszcze parę dni temu tu był!

Odpowiedź raczej niepoważna

Organistówka z Bielin w skansenie w Tokarni

Po zastanowieniu odtworzyłem następujący, oczywisty dla mnie przebieg wypadków:

Operator musiał ją zabrać do Muzeum Wsi Kieleckiej w Tokarni! Chciał ją umieścić gdzieś w pobliżu słynnej organistówki zaadaptowanej na aptekę, zagrody lub kapliczki przeniesionych wcześniej z Bielin. Jednak, kiedy chodziłem po skansenie nie mogłem budki nigdzie wypatrzyć. Być może muzeum czeka, jak to często bywa w podobnych przypadkach, na brakujące elementy wyposażenia obiektu np. na działająca kartę na impulsy? Taaak, najpewniej tak właśnie musi być.

Halo! Halo! Czy mnie słychać?

A, że budka w Bielinach to nie był taki znowu zły pomysł świadczą pewne kłopoty, których można tam doświadczyć. Któregoś dnia rozmawiałem z koleżanką, mieszkanką tej miejscowości. W trakcie rozmowy padło pytanie:

– Michał! Czy wiesz co jest w Bielinach, a czego wcześniej nie było?

– Kolejna podchwytliwa zagadka. Jak nie odpowiem sfinks gotów mnie pożreć – pomyślałem sobie, ale na głos odpowiedziałem z innej beczki – Jest w Bielinach, a nigdy nie było… Wiem! To na pewno zasięg!

– Nie! Nie chodzi o zasięg. Bardzo śmieszne – odpowiedziała z lekkim poirytowaniem koleżanka.

Tak się składa że okolice leżące u stóp Świętego Krzyża, w tym część gminy Bieliny z miejscowością Huta Szklana, borykają się niekiedy z problemem braku sygnału telefonii komórkowej, utrudniając nieco komunikację także na linii grupa-przewodnik czy przewodnik-kierowca.

Ja zazwyczaj nie mogę sobie odmówić złośliwości i życzę młodzieży, której przyszło nocować w tym specyficznym obszarze spokojnego wypoczynku dodając na końcu „zwłaszcza, że nie będziecie mieć tu zasięgu, a co za tym idzie internetu”, po czym czekam na gremialny jęk zawodu. I nigdy za-wo-du pod tym względem nie doznałem. Chociaż, patrząc pod innym kątem, można to sobie poczytać za plus i odpocząć trochę od cywilizacji i wszechobecnej elektroniki.

A o co pytała koleżanka? Otóż to nenufary zwane też liliami wodnymi, a profesjonalnie grzybieniami białymi, pojawiły się wówczas na stawie Koguty.

Zapraszam do Bielin. Nie tylko przejazdem.

Bielińskie zabytki i nie tylko – galeria